Komu ma służyć zwolnienie Memchesa?

Filip Memches w siedzibie (byłego już) pracodawcy
Filip Memches w siedzibie (byłego już) pracodawcy http://www.polskieradio.pl/
Filip Memches, konserwatywny publicysta i dziennikarz, został zwolniony z Polskiego Radia24. Dokładniej rzecz biorąc, nie przedłużono mu umowy za to, że do swojego programu zaprosił prof. Jana Hartmanna, znanego z bardzo wyrazistych i kontrowersyjnych lewicowych poglądów. Decyzja ta jest nie tylko absurdalna, ale i szkodliwa, zwłaszcza dla osób, którym bliskie jest nauczanie Kościoła.

Po pierwsze, Filip Memches jest po prostu świetnym publicystą. Pewną klasę i warsztat dziennikarza można uchwycić bez względu na to, jakie ma się poglądy. Kto słuchał jego audycji lub czytał teksty w Plusie Minusie, Nowej Konfederacji czy Czterdzieści i cztery, ten wie, że jest to autor nieprzeciętny, o wyrazistych poglądach, które potrafi dobrze uargumentować. Ponadto nie boi się spotykać z ludźmi o innym światopoglądzie i prowadzić z nimi rozmowy na poziomie – szacunek należy się mu choćby tylko za to, że do programu zaprosił osobę o skrajnie odmiennej proweniencji, co nie zdarza się często we współczesnej kulturze prowadzenia równoległych monologów.

Po drugie, Memches wybija się również tym, że nie tylko nie boi się okazywać swojego przywiązania do Kościoła, ale z mocą i przekonaniem pokazuje prawdę i rozumność wiary. W świecie, w którym wszystko jest względne, a wiara coraz częściej kojarzy się z irracjonalnym uniesieniem, Memches daje przykład tego, że (jak pisał Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio”) „wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Co więcej, jego postawa nie ogranicza się do obrony jakiegoś status quo, ale twórczo uczestniczy w debatach dotyczących historiozofii dziejów Polski i zasadności paradygmatu demokracji liberalnej. Nie wiem, czy można bardziej szkodzić debacie publicznej i poszukiwaniu Prawdy, jak poprzez wyrzucanie z własnego gniazda tak wybijającej się postaci.

Po trzecie, jak się wydaje, decyzja została podjęta przez osoby identyfikujące się z Kościołem i, co gorsza, prawdopodobnie przekonane o tym, że czynią słusznie. Pomijając to, co powiedziałem o samym Filipie Memchesie, to wyrzucanie kogokolwiek za to, że zaprasza osoby o poglądach kontrowersyjnych i różnych niż kierownictwa Polskiego Radia, powoduje rozrastanie się tego raka, jakim w polskim życiu publicznym jest brak dialogu – tego dialogu, o który dopominał się Jan Paweł II; tego dialogu, o którym w liście pasterskim w 2013 polscy biskupi pisali, że „daje możliwość przemyślenia własnych argumentów, ich zweryfikowania oraz zrozumienia drugiej strony”; tego dialogu, który Benedykt XVI postanowił wzmocnić poprzez coroczne spotkania ludzi wiary i niewiary, znane w Polsce jako Dziedziniec Dialogu.

Czy ta decyzja wpłynie na pozostałych dziennikarzy Polskiego Radia? Nie wiem – mam nadzieję, że np. Barbara Schabowska i Dominik Zdort nadal nie będą obawiali się zapraszać do „Innymi słowy” gości z różnych środowisk. Mam nadzieję, że Dariusz Rosiak nie zawaha się zaprosić ponownie gości z Kultury Liberalnej. Mam też nadzieję, że to postawa Filipa Memchesa będzie uchodziła za postawę ludzi Kościoła. Mam taką szczerą nadzieję.


Michał Homenda
Catholic Voices Polska
Trwa ładowanie komentarzy...