Chciejmy być kobietami na 100% - historia i apel matki

Jestem kobietą. Jestem żoną. Jestem matką. Matką czworga dzieci. Dwoje z nich jest zdrowych i pełnych życia. Dwoje odeszło zbyt wcześnie, jedno w 13-tym, drugie w 9-tym tygodniu ciąży.

Karolek odszedł w 13-tym tygodniu. A tydzień wcześniej widzieliśmy z mężem na USG jak szaleje pod moim sercem, buszuje po całym brzuchu - lekarka nie mogła nadążyć z aparatem za nim. To była wspaniała chwila. Pierwsze „wariowanie” naszego pierwszego syna. Bogu dziękuję za dar tych minut. Tydzień później zobaczyliśmy na USG, że Karolek jest nieruchomy, a serduszko przestało bić. Umarł. Tak, umarł, a nie zdechł, nie popsuł się, bo to nie zwierzę, czy rzecz, tylko Człowiek - nasz Syn. Miał malutkie rączki, nóżki, paluszki, nawet płeć była ewidentnie widoczna… Mogłam go przytulić i ucałować. To było bardzo bolesne doświadczenie, ale przyniosło ogromną wartość naszej rodzinie. Rok później urodził się nasz drugi, zdrowy syn, a 2 lata po nim umarła w 9. tygodniu ciąży Karolinka. Znów ból, cierpienie, zawód… To był ból, bo ona umarła, bo była Człowiekiem, bo była naszą Córką. A nie tylko zlepkiem komórek, czy bezosobową istotą. Ale cierpienie znów zaowocowało ogromną wartością posiadania kolejnego Świętego w rodzinie.

Ale dlaczego to piszę? To bardzo osobiste doświadczenia i przestrzeń internetu jest kompletnie nieodpowiednia do tego typu zwierzeń. Nie czuję się z tym do końca dobrze. Ale nie mogę patrzeć na to, co się teraz dzieje. Nie mogę patrzeć, jak ludzie, jak KOBIETY wołają, aby mordować takie wspaniałe istotki, jakimi były nasze dzieci….

Chcę tu zwrócić uwagę na kilka aspektów:

1. Dziecko na każdym etapie życia jest człowiekiem. Koniec, kropka. Skoro „nikt nie chce aborcji” (dlaczego, skoro to tylko „zabieg usunięcia płodu”?), środowiska feministyczne podobno też nie, to jak można dopuszczać JAKIEKOLWIEK wyjątki? Jak matka, która nosi dziecko pod sercem, odczuwa je całą sobą może pozwolić na zabijanie któregokolwiek z nich?

2. Dwa razy poroniłam. Wiem, że ustawa, która jest obecnie w sejmie dopuszcza karanie kobiety za wywołanie aborcji, z zaznaczeniem, że w KAŻDYM takim przypadku istnieje możliwość odstąpienia od kary. W związku z tym wiem, że roniąc w domu (czego doświadczyłam) musiałabym udowodnić, że poroniłam, a nie zamordowałam dziecko. I w 100% jestem na to gotowa. Oczywiście czas po poronieniu jest bardzo trudny, jest żałoba, ból, cierpienie…. ale wolę udowodnić przed wymiarem sprawiedliwości, że poroniłam, niż dopuścić prawo, które z założenia przyjmie, że kobieta jest niewinna, co otworzy furtkę innym kobietom do bestialskiego mordowania najbardziej bezbronnych. Wolę poświęcić część mojej żałoby na formalności, niż mieć świadomość, że przez moje „sentymenty”, przez mój egoizm wiele kobiet, prawdopodobnie pod presją, czy w afekcie popełnia bezkarnie zbrodnie morderstwa. A ja będę współwinna, bo milczałam, gdy tworzono nieludzkie prawo.

3. Gwałt. To zbrodnia. Bez jakiegokolwiek usprawiedliwienia. Ale kobieto… nacierpiałaś się w gwałcie ponad swoje siły… Cierpisz ponad miarę… Dlaczego chcesz teraz skazywać na nieporównywalnie gorsze katusze swoje dziecko?! Dlaczego za zbrodnie jakiegoś zwyrodnialca ma odpowiadać Życie, które się w Tobie poczęło?! Dlaczego chcesz zniszczyć kolejną część siebie, zamiast odbudowywać to, co ktoś inny chciał zniszczyć?! To, co jest pod sercem, to Twoje dziecko. To nie jest „problem”, tylko to jest DZIECKO.

4. Matki… to do Was. Podobno matka jest w stanie wszystko zrobić dla swojego dziecka. Nawet oddać Życie. Ja bym oddała moje, żeby Karolek i Karolinka mogli żyć, ale nie miałam tej szansy. A Wy? Tak szumnie opowiadacie o swoim heroizmie „wszystko dla dziecka”, a najprostszej postawy oddania siebie dla swojego dziecka nie umiecie zaprezentować?! Czym się różni to żyjące poza brzuchem, od tego rozwijającego się jeszcze w Twoim łonie? Czy jesteś w stanie powiedzieć temu 10-letniemu dziecku, że gdyby to ono było z gwałtu, czy poczęło się w złym momencie Twojego życia, to byś je usunęła/zamordowała?

5. Czy w Polsce mamy prawo dżungli? Kto pozwala na to, aby ten silniejszy mordował tego, który nie może się w żaden sposób obronić?

6. Mówicie: „nie chcesz aborcji - nie popełniaj jej, ale nie zabraniaj innym”. Ale czy wolność moja nie kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego? Czy wolność matki nie kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność dziecka? Matko, czy byłabyś w stanie dzień w dzień katować swoje kilkuletnie dziecko? Nie? Ja też się na to nie godzę. Chociaż mnie to nie dotyczy. I nie zgadzam się też na to, żebyś w jakikolwiek sposób maltretowała swoje dziecko - czy to kilkuletnie, czy kilkutygodniowe.

Kobiety! Nie niszczcie tego, co dała nam natura. Jest takie powiedzenie: „Pan Bóg przebacza zawsze, człowiek czasem, a natura nigdy”. Jesteśmy piękne, jesteśmy wspaniałe, zdolne, wyjątkowe. Chciejmy być kobietami na 100%.

3-go października udam się na cmentarz i odwiedzę swoje kochane dzieci, które chociaż kilka tygodni mogłam nosić pod sercem, a potem choć chwilkę utulić, a następnie wrócę do swoich codziennych obowiązków. To będzie piękny dzień. Pełen Miłości, modlitwy, spokoju i czułości. Nie będzie czarny - będzie kolorowy.


Lidia Sankowska-Grabczuk
Trwa ładowanie komentarzy...