O autorze
Jesteśmy grupą „zwykłych”, świeckich katolików, która powstała, aby być łatwo dostępnym dla mediów i dziennikarzy, chcących rozmawiać na temat wiary, nauczania oraz innych kwestii związanych z Kościołem katolickim. Chcemy tłumaczyć i prezentować nauczanie Kościoła w sposób prosty i zrozumiały dla zwykłych ludzi – odbiorców mediów. Jesteśmy gotowi do tego, aby w razie potrzeby stawić się studiach radiowych i telewizyjnych i komentować w nich bieżące tematy lub uczestniczyć w debatach. Naszym celem jest przekazywanie istoty wiary tak, aby głos zwykłych katolików był obecny na forum publicznym.

www.catholicvoices.pl

----------------------------------------------
Film o Catholic Voices Polska
----------------------------------------------

Franciszek nieznany. Trzy historie na trzecią rocznicę rozpoczęcia pontyfikatu

Mijają właśnie 3 lata, od wyboru Jorge’a Bergoglia na urząd biskupa Rzymu. Od tego czasu nie ma właściwie tygodnia, by jakaś jego wypowiedź lub gest nie odbiły się echem w mediach. Mnie osobiście przez długi czas trudno było zrozumieć niektóre działania Franciszka, co, nie ukrywam, dość mocno mnie frapowało.

Niedawno przeczytałem biografię papieża autorstwa Austena Ivereigh’a, jednego z założycieli inicjatywy Catholic Voices. Lektura nie jest lekka – choćby ze względu na mnogość faktów ze społeczno-politycznego życia Argentyny XX wieku, ale właśnie dzięki temu pomogła mi spojrzeć w nowym świetle na Franciszka jako papieża (jego stosunek do polityki oraz wizję zwiększenia roli Kościoła pozaeuropejskiego) i człowieka (który w zakonie doznał odrzucenia i potrafił się pojednać).



1. Kościół a państwo

Relacje Kościoła i państwa w Argentynie od stu lat są trochę jak z południowoamerykańskiej telenoweli - bliskie, zmienne i bolesne. Według Ivereigh’a już pod koniec XIX w. rząd dążył do sekularyzacji, np. przez zniesienie małżeństw kościelnych czy usunięcie religii ze szkół. Z czasem napływ imigrantów umocnił i uniezależnił Kościół od państwa. Po drugiej wojnie światowej do władzy doszedł mocno przez katolików wspierany generał Peron, którego działania wspierały chrześcijańskie wartości. W połowie lat 50. sytuacja obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni i rozpoczął się okres niestabilnych rządów dyktatorów i wojskowych. Regularnie zdarzały się zamachy, Argentyna stawała kilkukrotnie na skraju wojny domowej. Biskupi mocno angażowali się w ówczesne spory polityczne - po różnych stronach.

Sam Bergoglio wyraźnie zaangażował się w politykę dopiero jako arcybiskup Buenos Aires. Wprost krytykował ówczesnego prezydenta Nestora Kirchnera za bierność wobec korupcji i tworzenie mechanizmów ekonomicznych zwiększających nierówności i wyzysk ubogich. Jednocześnie stopniowo ucinał zależności finansowe Kościoła i państwa. I chociaż radość Argentyńczyków z wyników konklawe w 2013 roku była ogromna, to dla władz ich kraju było trochę to jak wybór Wojtyły dla KC PZPR. Tuż po wyborze Bergoglia na papieża, prezydent Argentyny powiedziała publicznie, że to faszysta i wróg jej rządu. Franciszek jednak jeszcze przed rozpoczęciem pontyfikatu wyciągnął do niej dłoń, zapraszając do Watykanu. Udało się przełamać lody i doprowadzić do ocieplenia stosunków.

W kontekście trudnych doświadczeń duchownych argentyńskich w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat niechęć Franciszka do kontaktów z możnymi tego świata i dystans wobec wielkiej polityki wydają mi się bardziej zrozumiałe.

2. Jezuita odrzucony przez swój zakon

Z biografii wynika, że praca i zaangażowanie Bergoglia cieszyły się uznaniem władz zakonnych już w pierwszych latach jego kapłaństwa. Szybko powierzono mu kluczową odpowiedzialność: formację młodych jezuitów. Prowincjałem (przełożonym argentyńskich jezuitów) został raptem w wieku 36 lat. Trochę z przypadku, bo tragicznie zginął ksiądz typowany na to stanowisko, trochę dlatego, że bardzo podzielone starsze pokolenie zakonników nie mogło wybrać kandydata spośród siebie. Trzej jezuici - cztery opinie, mawiają Włosi.

Jako prowincjał starał się odpolitycznić zakon i skupić na duszpasterstwie. Poprzez szereg reform skutecznie zaczął przeciwdziałać kryzowi powołań. Pomimo tego w latach 80. Bergoglio zaczął być stopniowo pozbawiany funkcji w zakonie przez frakcję reprezentującą odmienną wizję Towarzystwa Jezusowego, wspieraną mocno przez urzędującego w Rzymie generała (przełożonego wszystkich jezuitów na świecie). Z czasem odsunięto go w ogóle z pracy ze studentami, jego najbliższych współpracowników wysłano za granicę, a jego samego umieszczono w domu zakonnym poza stolicą, gdzie przez dwa lata zajmował się głównie spowiadaniem. Potwierdziły się ewangeliczne słowa o tym, że najtrudniej jest być prorokiem we własnej ojczyźnie.

Z czasem Bergoglio zaczął pomagać w obowiązkach biskupowi Buenos Aires (niebędącemu jezuitą), który wkrótce zobaczył w nim swojego następcę. Po wyświęceniu na biskupa relacje Bergoglio z przełożonymi jezuitów ochłodziły się jeszcze bardziej - w zasadzie nie utrzymywali kontaktu. Przez 20 lat w czasie pobytów w Rzymie Bergoglio nigdy nie spotkał się z generałem zakonu!

Powyższa historia wprawiła mnie w osłupienie, bo po wyborze na papieża nigdzie nie słyszałem, by Bergoglio miał jakieś problemy z władzami zakonu. Wszyscy mówili o nim jako jezuicie, chociaż od wielu lat jego relacja z członkami Towarzystwa Jezusowego była, delikatnie mówiąc, trudna.

Tymczasem Franciszek zachował się jednak podobnie jak w stosunku do prezydent Argentyny: w pierwszych dniach pontyfikatu zatelefonował do generała. Nastąpiło spotkanie i stopniowe uzdrowienie relacji. Obie te historie pojednania czynią w moich oczach z Franciszka autentycznego nauczyciela, którego chcę naśladować.

3. Watykan a kościoły lokalne

W 1992 r. w Santo Domingo odbyło się ważne spotkanie biskupów Ameryki Łacińskiej. Według autora biografii był to okres, w którym Jan Paweł II obawiając się rozpadu jedności Kościoła ograniczał autonomie krajowych episkopatów silną władzą Watykanu. Kuria rzymska odrzuciła większość południowoamerykańskich teologów-doradców, mianowała zaś własnych przedstawicieli do zredagowania wniosków z konferencji, co na długo pozostawiło zadrę w relacji Kościoła południowoamerykańskiego z Watykanem.

Jaki był do tego stosunek Bergoglia? Ivereigh wskazuje, że już za czasów Jana Pawła II stawał on na synodach subtelnie po stronie zwiększenia kolegialności w Kościele, np. przez branie pod uwagę episkopatów lokalnych w nominacjach kolejnych biskupów. Także Benedykt XVI dostrzegł żywotny potencjał kościołów lokalnych np. w kontekście nowej ewangelizacji. Mocno wsparł i uniezależnił od Kurii rzymskiej konferencję biskupów latynoamerykańskich w 2006 r. w Aparecidzie. W przeciwieństwie do wydarzeń z Santo Domingo, papież udzielił wówczas już tylko ogólnych wskazówek na temat Kościoła w Ameryce Południowej, dał wolną rękę do znalezienia rozwiązań na problemy i je pobłogosławił.

Doświadczenia te rzucają ciekawe światło na wiele decyzji Franciszka: na liczbę kardynałów spoza Europy, których kreuje; na skład rady dziewięciu arcybiskupów z całego świata, którzy mają mu pomóc zreformować kurię; na zwiększenie roli synodów, w czasie których papież wysłuchuje głosu biskupów z różnych kontynentów i na bardziej spontaniczne kształtowanie agendy tych synodów.


Przed lekturą biografii, trudno było mi zrozumieć niektóre zachowania i wypowiedzi Franciszka, niektóre zaś rozumiałem opacznie. Każdego, kto chce wydawać radykalne sądy o obecnym papieżu - czy to krytyczne czy pełne zachwytu - zachęcam gorąco do sięgnięcia najpierw po Proroka. Biografię Franciszka, papieża radykalnego.

Karol Olszewski, spiker Catholic Voices Polska
Trwa ładowanie komentarzy...