Miłosierdzie w obronie życia

W kontekście tegorocznej „Manify” i jej absurdalnego hasła „aborcja w obronie życia”, w którym wydaje się zgubiono zasadniczy człon, tj. „w obronie WYGODY życia”, warto przyjrzeć się współczesnym nawróceniom osób uwikłanych w przemysł aborcyjny. Na mnie osobiście ich świadectwa wywarły niesamowite wrażenie.

Słowa Oskara Wilde'a, o tym, że „każdy święty ma za sobą jakąś przeszłość, a każdy grzesznik ma przed sobą przyszłość” wydają się głośniej niż zwykle rozbrzmiewać w Roku Miłosierdzia ogłoszonym przez papieża Franciszka. Głośniej, bo odnoszą się do wielkiej nadziei nawrócenia.
Nawrócenie kojarzy się z często biblijnymi postaciami, jak św. Paweł, czy z postaciami z historii Kościoła, jak św. Augustyn, co może czynić je doświadczeniem odległym, mitycznym, a momentami totalnie nieprzystającym do współczesnego świata. Ilu z nas poznało lub spotkało w swoim życiu kogoś kto się nawrócił? Kogoś kto powstał z błota, kto podniósł się z dna, komu przebaczono to, co po ludzku wydaje się nieprzebaczalne?



Wbrew pozorom takich historii jest całkiem sporo, rzec można nawet, że coraz więcej. Dzięki mediom można się dowiedzieć o niesamowitych przemianach życia ludzi, którzy w pewnym momencie odnajdują Boga i jego miłosierdzie. I nie wstydzą się o tym mówić. Głośne, bo nierzadko wołające o pomstę do nieba, były ich grzechy, więc i pokuta jest głośna. Rzec by można publiczna, hałaśliwa i z pewnością przykuwająca uwagę.

Non est abbreviata manus Domini, o czym przekonał się na własnej skórze dr Bernard Nathanson. Swoje doświadczenie opisał w przejmującej, trudnej biografii Ręka Boga. Jeden z pionierów na rzecz ruchu proaborcyjnego w USA, założyciel klinik aborcyjnych i lekarz, który, jak sam przyznał, jest odpowiedzialny za ponad 60 000 aborcji, w tym zabicie swojego własnego nienarodzonego dziecka, nawrócił się. Świadek śmierci stał się świadkiem życia. I pozostał nim aż do swojej śmierci w 2011 roku, będąc od 1996 roku wiernym Kościoła katolickiego.

Pro woman, pro child, pro life czyli krótkie motto, którym podpisuje się na Facebooku Abby Johnson, była dyrektorka jednej z klinik Planned Parenhood. I ona przekonała się na własne oczy z jakiego piekła wydobywa manus Domini, ręka Pańska, bo jak inaczej można nazwać pracę w miejscu, gdzie codziennie przeprowadza się setki zabiegów usuwania ciąży. Swoje doświadczenie opisała w książce Unplanned. Przyznała też, że sama przeszła dwa zabiegi aborcji. Od 2012 roku Abby Johnson jest wierną Kościoła katolickiego.

Wreszcie, Norma McCorvey, bardziej znana jako Jane Roe, strona jednego z najgłośniejszych procesów w USA czyli sprawy „Roe vs Wade”, której efektem była legalizacja aborcji w Stanach Zjednoczonych. Trudne dzieciństwo, złamana młodość, trójka dzieci urodzonych i oddanych do adopcji, praca w klinice aborcyjnej, długoletni związek z kobietą i… światło przebaczenia. Od 1998 roku Norma jest wierną Kościoła katolickiego.

To tylko trzy spośród wielu historii nawróceń osób uwikłanych w aborcję na ogromną skalę, a tajemnica Bożego miłosierdzia wciąż pozostaje niezgłębiona. „Każdy święty ma za sobą jakąś przeszłość, a każdy grzesznik ma przed sobą przyszłość”…

Katarzyna Durkalec
Trwa ładowanie komentarzy...